• Aktualności
  • Niesprawiedliwe wyroki
  • Niesprawiedliwe prawo
  • Polityka
  • Kontakt
NiesprawiedliwaPolska.pl
Reklama
  • Aktualności
  • Niesprawiedliwe wyroki
  • Niesprawiedliwe prawo
  • Polityka
  • Kontakt
Żadnego rezultatu
Zobacz Pełna Wynik
  • Aktualności
  • Niesprawiedliwe wyroki
  • Niesprawiedliwe prawo
  • Polityka
  • Kontakt
Żadnego rezultatu
Zobacz Pełna Wynik
Niesprawiedliwa Polska
Żadnego rezultatu
Zobacz Pełna Wynik
Home Aktualności

Miliony dla „powodzian”, których mogło nie zalać. Mąż polityczki KO i sąsiedzi z gigantycznym wsparciem

Robert Cichewicz Autor: Robert Cichewicz
11 sierpnia, 2026
w Aktualności, Co nas bulwersuje ?, Polityka
0
Miliony dla „powodzian”, których mogło nie zalać. Mąż polityczki KO i sąsiedzi z gigantycznym wsparciem
0
AKCJE
0
liczba wyświetleń
Share on FacebookShare on Twitter

4,5 miliona złotych pomocy przeznaczonej na usuwanie skutków powodzi trafiło do zaledwie trzech podmiotów związanych z jedną niewielką miejscowością. Wśród beneficjentów znalazła się firma męża wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, spółka należąca do jej sąsiadów oraz przedsiębiorstwo właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządami. Problem jest zasadniczy: ustalenia dziennikarzy Wirtualnej Polski wskazują, że niezależne źródła nie potwierdzają obecności wody powodziowej w miejscach, za których rzekome zniszczenie wypłacano pieniądze. Sprawą zajmują się już CBA i prokuratura.

To jedna z tych historii, które — jeśli ustalenia dziennikarskie zostaną potwierdzone przez organy ścigania — trudno będzie określić jedynie mianem urzędniczego błędu.

Pieniądze przeznaczone były bowiem dla przedsiębiorców poszkodowanych przez katastrofalną powódź z września 2024 roku.

Dla ludzi, którym woda rzeczywiście zniszczyła firmy, maszyny, magazyny i dorobek wielu lat pracy.

Tymczasem dziennikarz Wirtualnej Polski Szymon Jadczak ujawnił mechanizm, który rodzi wyjątkowo poważne pytania o sposób przyznawania publicznych pieniędzy.

4,5 miliona złotych dla trzech podmiotów

W centrum sprawy znajduje się Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A. (KARR), której 99,99 proc. akcji należy do samorządu województwa dolnośląskiego.

Po powodzi agencja uczestniczyła w rozdzielaniu przedsiębiorcom środków przeznaczonych na usuwanie jej skutków.

Od lutego 2025 roku wiceprezeską KARR jest Anna Konieczyńska, działaczka Koalicji Obywatelskiej, wcześniej m.in. radna i starosta jeleniogórski.

I właśnie w najbliższym otoczeniu wiceprezes pojawiają się beneficjenci pomocy, których przypadki opisała Wirtualna Polska.

Łącznie trzy podmioty otrzymały około 4,5 mln zł.

Najbardziej niepokojące jest jednak coś innego.

Dziennikarze WP sprawdzili wskazane lokalizacje w czterech niezależnych źródłach: danych Państwowej Straży Pożarnej, Wód Polskich, unijnego systemu satelitarnego Copernicus EMS oraz danych satelitarnych ICEYE weryfikowanych przez Centrum Badań Kosmicznych PAN.

Według ustaleń WP żadne z nich nie potwierdziło obecności wody powodziowej w miejscach, których dotyczyły analizowane przypadki.

Mąż wiceprezes KARR – 200 tys. zł

Pierwszy przypadek dotyczy Piotra Konieczyńskiego, męża Anny Konieczyńskiej.

Prowadzi on działalność noclegową w Dziwiszowie. Firma otrzymała 200 tys. zł, czyli maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego.

Według dokumentów opisanych przez WP wniosek o wydanie zaświadczenia dotyczącego szkody złożono 23 czerwca 2025 roku.

Oględziny odbyły się natomiast dopiero 7 lipca 2025 roku – niemal dziesięć miesięcy po powodzi.

Co stwierdzono?

Między innymi pęknięcia płytek, wymyte fugi, uszkodzenia tynku i pęknięcia na tarasie.

WP przeanalizowała również dokumentację fotograficzną. Jak wskazuje redakcja, na zdjęciach nie było charakterystycznych śladów zalania, takich jak linie wody na ścianach, namuły czy osady.

Co więcej, sama gmina Jeżów Sudecki przyznała, że nie posiadała niezależnego dowodu potwierdzającego, że opisane uszkodzenia powstały właśnie wskutek powodzi.

Powstaje więc podstawowe pytanie:

na jakiej podstawie publiczne pieniądze przeznaczone dla powodzian zostały przyznane?

3,2 miliona złotych i tajemnicza sala zabaw

Jeszcze bardziej zdumiewający jest przypadek spółki Kadalore, należącej do sąsiadów Konieczyńskich.

Według ustaleń WP firma otrzymała łącznie 3,2 mln zł pomocy.

200 tys. zł pochodziło z programu ministerialnego, a kolejne 3 mln zł z funduszu BGK.

Pieniądze miały służyć usunięciu szkód w… sali zabaw dla dzieci.

Problem polega na tym, że — jak ustalili dziennikarze — trudno znaleźć dowody na to, aby sala ta przed powodzią w ogóle normalnie funkcjonowała i przyjmowała dzieci.

Co więcej, podstawowym profilem działalności spółki ujawnionym w rejestrach były usługi leśne.

WP zwraca uwagę, że również po powodzi nie udało się znaleźć śladów faktycznego uruchomienia sali.

A jednak właśnie za szkody związane z tym miejscem przyznano wielomilionową pomoc.

150 tysięcy już umorzono

Historia robi się jeszcze bardziej bulwersująca.

Pierwsza pożyczka Kadalore wynosiła 200 tys. zł.

Została następnie umorzona w 75 procentach.

Oznacza to, że 150 tys. zł nie trzeba już zwracać.

Decyzję o umorzeniu podejmował zarząd KARR.

WP zapytała agencję, czy w procesie dotyczącym tej decyzji uczestniczyła Anna Konieczyńska — sąsiadka właścicieli spółki.

Agencja nie udzieliła dziennikarzom odpowiedzi na to pytanie.

To właśnie takie okoliczności powodują, że sprawa przestaje dotyczyć wyłącznie tego, czy ktoś prawidłowo wypełnił formularz.

Pojawia się fundamentalne pytanie o konflikt interesów i mechanizmy kontroli nad publicznymi pieniędzmi.

Kolejne 1,12 mln zł dla lokalnej spółki

Trzecim opisanym przez WP beneficjentem jest spółka Dami, należąca do właściciela lokalnej telewizji i będąca wieloletnim kontrahentem samorządów.

Firma otrzymała ponad 1,12 mln zł.

Także w tym przypadku pojawiły się poważne pytania proceduralne.

Bank Gospodarstwa Krajowego potwierdził bowiem, że nie posiada kopii wymaganej regulaminem deklaracji bezstronności dotyczącej tej pożyczki.

Mamy więc trzy podmioty z jednego niewielkiego obszaru i około 4,5 miliona złotych publicznej pomocy.

A gdzie była woda?

To właśnie ten element ustaleń WP jest najbardziej niepokojący.

Dziennikarze nie ograniczyli się do rozmów z mieszkańcami czy oglądania zdjęć.

Sprawdzili dane pochodzące z kilku niezależnych źródeł.

Według tych ustaleń pod analizowanymi adresami nie potwierdzono obecności wody powodziowej.

Oczywiście samo zdjęcie satelitarne nie może rozstrzygnąć każdej sytuacji. Prawo wodne obejmuje definicją powodzi również m.in. zalanie w wyniku deszczu nawalnego czy spływu wód po stokach.

Dlatego ostateczne ustalenie, czy konkretne szkody rzeczywiście powstały w wyniku powodzi i czy pomoc została przyznana zgodnie z prawem, należy do odpowiednich instytucji oraz organów ścigania.

Ale skala ujawnionych wątpliwości jest już tak duża, że sprawą zajmują się CBA, resort rozwoju i prokuratura.

Prokuratura wszczęła czynności

Jeszcze tego samego dnia, 10 sierpnia, Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze z urzędu rozpoczęła czynności sprawdzające dotyczące możliwych nieprawidłowości przy udzielaniu wsparcia finansowego na usuwanie skutków powodzi.

Sprawa nie kończy się jednak na prokuraturze.

Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje program pożyczek KARR już od kwietnia.

Ministerstwo Rozwoju i Technologii wystąpiło natomiast do gmin o informacje dotyczące przedsiębiorców, którym wydano zaświadczenia powodziowe, oraz o wskazanie dowodów, na podstawie których potwierdzano szkody.

To ważne, ponieważ problem może być znacznie szerszy niż trzy opisane przez media przypadki.

189 zaświadczeń. Czy ktoś sprawdzi wszystkie?

WP ujawniła jeszcze jeden niezwykle istotny element.

„Wykaz zalanych ulic”, na podstawie którego Jelenia Góra wystawiała zaświadczenia potrzebne przedsiębiorcom, miał według straży pożarnej nie być dokumentacją rzeczywistych zalań, lecz listą prognostyczną opartą na mapach ryzyka.

W ten sposób miasto miało wydać 189 zaświadczeń o szkodach.

Jeżeli ta informacja się potwierdzi, kontrola nie powinna zakończyć się na trzech najgłośniejszych przypadkach.

Należy sprawdzić wszystkie zaświadczenia oraz wszystkie wypłacone na ich podstawie środki.

Pomoc dla ofiar katastrofy to nie polityczny bankomat

Właśnie dlatego ta sprawa budzi tak ogromne emocje.

Pomoc powodziowa nie jest zwykłym programem dotacyjnym.

Po katastrofie z września 2024 roku tysiące ludzi naprawdę straciło ogromną część swojego majątku. Na Dolnym Śląsku zginęli ludzie, zniszczone zostały domy, przedsiębiorstwa, drogi i infrastruktura.

Według danych przywołanych przez WP w województwie dolnośląskim poszkodowanych zostało ponad 238 tys. osób, a szkody dotknęły niemal 12 tys. firm.

W takich okolicznościach każda złotówka publicznej pomocy powinna być rozdzielana z wyjątkową starannością.

Jeżeli pieniądze przeznaczone dla rzeczywistych ofiar katastrofy trafiałyby do osób, które nie poniosły deklarowanych szkód, mielibyśmy do czynienia nie tylko z potencjalnym naruszeniem prawa.

Byłoby to przede wszystkim moralnie odrażające wykorzystanie tragedii innych ludzi.

Polityczne powiązania wymagają szczególnego wyjaśnienia

Anna Konieczyńska została zawieszona w prawach członka Koalicji Obywatelskiej. Jak poinformowali przedstawiciele partii, wobec działaczki toczy się również postępowanie przed sądem koleżeńskim.

To jednak nie może być koniec sprawy.

Partyjne zawieszenie nie zastępuje odpowiedzialności administracyjnej ani ewentualnej odpowiedzialności karnej.

Trzeba ustalić przede wszystkim:

  • kto dokładnie oceniał poszczególne wnioski,
  • kto rekomendował wypłatę pieniędzy,
  • kto podpisywał decyzje,
  • na podstawie jakich dowodów potwierdzono szkody,
  • czy osoby pozostające w relacjach rodzinnych lub sąsiedzkich z beneficjentami wyłączały się z podejmowania decyzji,
  • dlaczego niektóre dokumenty wymagane procedurami są dziś niedostępne,
  • oraz czy podobnych przypadków było więcej.

Nie nazywajmy nikogo przestępcą przed wyrokiem. Ale sprawę trzeba wyjaśnić do końca

Na obecnym etapie nie ma podstaw, aby przesądzać, że konkretne osoby dopuściły się oszustwa czy korupcji.

Obowiązuje domniemanie niewinności.

Jednocześnie domniemanie niewinności nie oznacza zakazu zadawania pytań o wydawanie milionów złotych publicznych pieniędzy.

Wręcz przeciwnie.

W sytuacji, w której pieniądze otrzymuje rodzina osoby zarządzającej instytucją rozdzielającą pomoc, jej sąsiedzi oraz lokalny przedsiębiorca współpracujący z samorządami, standard przejrzystości powinien być szczególnie wysoki.

Tymczasem dziennikarskie ustalenia pokazują sytuację dokładnie odwrotną: pojawiają się pytania o dokumentację, dowody powstania szkód, konflikt interesów i sposób weryfikowania wniosków.

Niesprawiedliwa Polska: sprawdzić każdą złotówkę

Ta sprawa powinna zostać wyjaśniona niezależnie od politycznych barw osób, których dotyczy.

Jeżeli pieniądze zostały wypłacone prawidłowo — opinia publiczna powinna zobaczyć dokumenty i dowody potwierdzające szkody.

Jeżeli natomiast kontrola wykaże, że publiczne miliony otrzymali przedsiębiorcy, którzy nie byli uprawnieni do pomocy, środki powinny zostać odzyskane, a osoby odpowiedzialne za ewentualne nadużycia powinny ponieść konsekwencje.

Nie partyjne.

Nie wizerunkowe.

Prawne.

Bo pieniądze dla ofiar powodzi nie mogą być traktowane jak fundusz, z którego korzystają ludzie posiadający odpowiednie znajomości.

W państwie prawa nie powinno mieć znaczenia, czy beneficjentem jest mąż polityczki KO, znajomy polityka PiS, lokalny przedsiębiorca czy człowiek całkowicie niezwiązany z polityką.

Powinna liczyć się jedna rzecz: czy rzeczywiście poniósł szkodę i czy zgodnie z prawem należała mu się pomoc.

I właśnie odpowiedzi na to pytanie opinia publiczna ma dziś prawo stanowczo się domagać.

Źródła: ustalenia śledcze Wirtualnej Polski z 10 sierpnia 2026 r.; informacje Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze; komunikowane działania CBA; wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Rozwoju i Technologii; publikacje RMF24, Onetu i innych mediów relacjonujących sprawę.

Tagi: afera powodziowa
Poprzednia wiadomość

Sędzia miał ponad 2 promile i prowadził BMW. Kolejna kompromitacja wymiaru sprawiedliwości wisi w powietrzu

Następny Post

Rolnikowi za asfalt grozi 10 lat, Majtczakowi za śmierć rodziny 8 lat. Kolejna kompromitacja systemu czy prawo, które straciło proporcje?

Robert Cichewicz

Robert Cichewicz

Następny Post
Rolnikowi za asfalt grozi 10 lat, Majtczakowi za śmierć rodziny 8 lat. Kolejna kompromitacja systemu czy prawo, które straciło proporcje?

Rolnikowi za asfalt grozi 10 lat, Majtczakowi za śmierć rodziny 8 lat. Kolejna kompromitacja systemu czy prawo, które straciło proporcje?

Żadnego rezultatu
Zobacz Pełna Wynik

Ostatnie wpisy

  • Zakatowali człowieka dla pieniędzy. 13 lat więzienia. Czy tak wygląda „sprawiedliwe państwo” w Polsce?
  • Pijani Ukraińcy na polskich drogach. Zakazy, wypadki, narkotyki i kolejne powroty za kierownicę. Dlaczego państwo reaguje dopiero po fakcie?
  • Zabójstwo drogowe lub komunikacyjne – czy sprawiedliwość dopadnie drogowych morderców ?
  • Dziewięć razy skazywany, z zakazem prowadzenia i wyrokiem więzienia. Nadal jeździł busem. Potem zginął 14-letni Maksym
  • Lekarze nawet po 140 tys. zł miesięcznie, a szpital tonie w długach. Kto odpowie za katastrofę w Miastku?

Najnowsze komentarze

  • Przestępstwa ekologiczne – śmiesznie niskie kary zachęcają do nich ? – Komitet AntySmogowy - Nielegalne składowanie odpadów w Zębowie. Trzech mężczyzn zatrzymanych – grozi im do 10 lat więzienia
  • strahovani_fpMl - Ojczyzna dojna – czyli ordynarne napychanie kieszeni PIS przez dotowane fundacje
  • winline_olpl - Ojczyzna dojna – czyli ordynarne napychanie kieszeni PIS przez dotowane fundacje
  • winline_popr - Ojczyzna dojna – czyli ordynarne napychanie kieszeni PIS przez dotowane fundacje
  • vinlayn_ilpa - Ojczyzna dojna – czyli ordynarne napychanie kieszeni PIS przez dotowane fundacje

Archiwa

  • wrzesień 2026
  • sierpień 2026
  • lipiec 2026
  • kwiecień 2026
  • luty 2026
  • styczeń 2026
  • grudzień 2025
  • listopad 2025
  • październik 2025
  • wrzesień 2025
  • sierpień 2025
  • czerwiec 2025
  • maj 2025
  • luty 2025
  • styczeń 2025
  • grudzień 2024
  • wrzesień 2024
  • sierpień 2024
  • czerwiec 2024
  • styczeń 2024
  • listopad 2023
  • październik 2023
  • wrzesień 2023
  • luty 2023
  • styczeń 2023
  • grudzień 2022
  • wrzesień 2022
  • lipiec 2022
  • czerwiec 2022
  • maj 2022
  • marzec 2022
  • styczeń 2022
  • grudzień 2021
  • wrzesień 2021
  • sierpień 2021
  • maj 2021
  • luty 2021
  • styczeń 2021
  • grudzień 2020
  • listopad 2020
  • październik 2020
  • sierpień 2020
  • czerwiec 2020
  • maj 2020
  • kwiecień 2020
  • październik 2019
  • styczeń 2018

Kategorie

  • Aktualności
  • Co nas bulwersuje ?
  • Niesprawiedliwe prawo
  • Niesprawiedliwe wyroki
  • Pilne
  • Polityka

Meta

  • Zaloguj się
  • Kanał wpisów
  • Kanał komentarzy
  • WordPress.org

Przeglądaj kategorie

  • Aktualności
  • Co nas bulwersuje ?
  • Niesprawiedliwe prawo
  • Niesprawiedliwe wyroki
  • Pilne
  • Polityka

Ostatnie wpisy

Zakatowali człowieka dla pieniędzy. 13 lat więzienia. Czy tak wygląda „sprawiedliwe państwo” w Polsce?

Zakatowali człowieka dla pieniędzy. 13 lat więzienia. Czy tak wygląda „sprawiedliwe państwo” w Polsce?

4 września, 2026
Pijani Ukraińcy na polskich drogach. Zakazy, wypadki, narkotyki i kolejne powroty za kierownicę. Dlaczego państwo reaguje dopiero po fakcie?

Pijani Ukraińcy na polskich drogach. Zakazy, wypadki, narkotyki i kolejne powroty za kierownicę. Dlaczego państwo reaguje dopiero po fakcie?

4 września, 2026
  • O Nas
  • Reklama
  • Polityka Prywatności
  • Kontakt

© 2026 JNews - Premium WordPress news & magazine theme by Jegtheme.

Żadnego rezultatu
Zobacz Pełna Wynik
  • Aktualności
  • Niesprawiedliwe wyroki
  • Niesprawiedliwe prawo
  • Polityka
  • Kontakt

© 2026 JNews - Premium WordPress news & magazine theme by Jegtheme.

Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Kliknięcie przycisku „Zgadzam się” oznacza zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookie. Privacy and Polityka Prywatności.