2 lipca 2020 jak donoszą media znowu mieliśmy niebezpieczny incydent w samolotem prezydenckim w tle. Nie minęło dużo od katastrofy smoleńskiej a widać, że nauka jednak poszła w las. Z Babiegomostu mimo braku zgody na start poleciał do Warszawy prezydent. Znowu mamy przykład łamania procedur i prawa, dodatkowo przez otoczenie najwazniejszej osoby w państwie.
Lot prezydencki miał zacząć się o 21.15 ale nastąpiło opóźnienie, i dopiero po 22.00 samolot odleciał do stolicy. Problem w tym, że kontrolerzy na wieży skończyli wcześniej pracę. Jak donosi wyborcza – nikt nie zgłosił spóźnienia prezydenta oraz lotu.
Nasuwa się pytanie o szanowanie procedur w kraju, w którym zginęła w katastrofie lotniczym elita polityczna kraju właśnie z powodu ich łamania.

