10 czerwca miał miejsce kolejny koszmarny wypadek z udziałem auta marki BMW. Drogą w Lubiewicach pod Tucholą (woj. kujawsko-pomorskie) mknął agresywnie jadący 24-letni kierowca BMW, który po kolei wyprzedzał jadące przed nim samochody. Gdy chciał wyminąć również auto, którym jechał Arkadiusz Tomiak, zorientował się, że z naprzeciwka jedzie TIR. Chcąc uniknąć zderzenia szybko zjechał na prawy pas, zaczepiając jednak o toyotę znanego operatora, która wjechała wprost pod TIRA. Niewinny znany oparator, ojciec rodziny został zabity na drodze przez kolejnego mordercę w BMW.
Sprawca wypadku został zatrzymany. Był trzeźwy jednak nie przyznaje się jednak do winy, ani nie okazuje skruchy. — Przedstawiono mu zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i umyślnego naruszenia zasad ruchu drogowego. Kierowca bmw nie upewnił się, że może podjąć manewr wyprzedzania – przekazała nam prokurator Agnieszka Adamska-Okońska.
Osierocił dwie córki i zostawił chorą żonę, tylko dlatego że bandyta w BMW urządzał sobie rajd na drodze publicznej
Przy kolejnym tragicznym wypadku drogowym nasuwa się poważne pytanie: czy nasze prawo jest skuteczne w obszarze bezpieczeństwa ruchu drogowego ?
Odpowiedź jest chyba jednoznaczna – NIE . Samo karanie sprawców zapełnia więzienia, powoduje obciążenie publicznego budżetu państwa do którego wszyscy płacimy podatki. Powinno chyba się przemyśleć system prewencji a przede wszystkim nieudolne działanie policji w dziedzinie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Nie może być tak, żeby w cywilizowanym kraju ktoś bezkarnie robił sobie tor rajdowy z drogi publicznej a jedynym czynnikiem, który go od tego odwiedzie jest wypadek ze skutkiem śmiertelnym – kiedy kogoś zwyczajnie zabije. Oddzielnym rozdziałem jest temat aut sportowych, które powodują bardzo dużo poważnych wypadków drogowych – ci kierowcy powinni być zdecydowanie bardziej kontrolowani i bezwzględnie karani za nawet najmniejsze przekroczenie drogowe.



