Takie pytanie nasuwa się po kolejnym śmiertelnym wypadku w Radymnie. 58 letnia Dorota, która szła do kościoła została brutalnie napadnięta w środku dnia bez żadnego powodu przez psychicznie chorego Mateusza R. 36 latek leczony psychiatrycznie wyszedł wzburzony z domu i zaczął atakować praktyznie wszystkich – niestety przechodziła obok Pani Dorota, którą zwyczajnie zatłukł na śmierć.
Psychicznie chorzy, zagubieni potencjalni mordercy są wśród nas.
Leczony psychiatrycznie 36 latek prawdopodobnie nie wziął leków podobnie jak sprawcy innych morderstw opisywanych na naszym portalu. Nasuwa się w związku z tym wiele pytań na temat nadzoru nad osobami psychicznie chorymi w Polsce. Czy system nas skutecznie chroni przed taką śmiercią z rąk ludzi objętych wadliwym systemem ?
Nasuwają się pytania:
- kto wypuszcza taką osobe na wolność, która ma zdolności przemocowe i szybko staje się agresywna ?
- kto ponosi odpowiedzialność za takiego człowieka, który jak nie weżmie lekarstw to staje się niepoczytalny i agresywny ?
- dlaczego mimo oczywistych przemocowych intencji i reakcji ktoś dopuścił takiego człowieka do życia bez kontroli w społeczeństwie ?
Mieliśmy już przypadki śmierci dzieci np na Łazarzu w Poznaniu. Tu w Radymnie ofiarą wyrodnialca mogła paść równie dobrze matka z dziećmi. Jak widać to na naszym wymiarze sprawiedliwości nie robi zbyt dużej rożnicy. Tym bardziej, że matka mordercy dzwoniła na policję informując, że z synem nie jest normalnie i staje się agresywny. W tak małej miejscowości jak Radymno wystarczyło wysłać patrol policji i może nie doszłoby do tragedii.


