Nawet nie wyszedł do nas, by cokolwiek pomóc. Nic. Siedział jak szczur przy aucie, 200 metrów dalej. Początkowo myśleliśmy, że to ktoś, kto potrzebuje pomocy, że mu coś się stało. Naszym zdaniem ten człowiek z bmw w czasie, kiedy czekaliśmy na służby, dzwonił gdzie trzeba – zaznacza rozmówczyni będąca świadkiem wypadku. Gdzie dzwonił ? Do tej pory Policja nie rozwiała pytań w sprawie osób o podobnym nazwisku w łódzkiej policji. Co więcej, opieszałość policji i lakoniczne komunikaty pozwalają domyślać się, że sprawa miała być zatuszowana na samym początku ?
Czy można uniknąć odpowiedzialności karnej w Polsce będąc bogatym ?
Patrząc na skandaliczne zachowanie wymiaru sprawiedliwości, który umożliwił ucieczkę Sebastiana Majtczaka poza Unię Europejską ( Dubaj) odpowiedź jest pozytywna Według relacji sąsiadów – zaraz po wypadku zachowywał się dziwnie jakby chciał się wyprowadzić i uciec – dlaczego więc nie został objęty dozorem policyjnym ? Jesteśmy równi wobec prawa – ale mając odpowiednie środki można być uprzywilejowanym jak wskazuje w/w przypadek…….
Policja początkowo informowała tylko o jednym samochodzie, biorącym udział w wypadku, podczas gdy strażacy i świadkowie mówili o dwóch autach – kii i bmw. To sprawiło, że sprawą zainteresowali się internauci, którzy rozpoczęli własne „śledztwo” – donosi Fakt.pl. Sebastianowi Majtczakowi w czwartek, 28 września, czyli prawie po dwóch tygodniach od wypadku, zaocznie postawiono zarzuty spowodowania śmiertelnego wypadku. Do sądu wystąpiono też o tymczasowy areszt dla 32-latka. Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim wydała za nim list gończy. W komunikacie podano ostatnie miejsce zamieszkania i pracy 32-latka – Łódź
„Sebastian Majtczak ukrył się na Dominikanie, z którą Polska nie ma podpisanej ekstradycji” – piszą internauci, zamieszczając własne, przygotowane w wielu językach listy gończe. Finalnie nasz antybohater wypadku znalazł schronienie w Dubaju.
Czy Policja chce naprawdę znaleźć Sebastiana Majtczaka ?
Z relacji sąsiadów i świadków chyba nie. Sąsiedzi Majtczaka są zdziwieni działaniami policji a w zasadzie uporczywą jej opieszałością w tej medialnej sprawie. Jeden z sąsiadów nie kryje zdzwienienia, że sam monitoring przejrzano z “dużym opóźnieniem”. Przesłuchano jedynie ochronę, mieszkańców – nie. Zupełnie inaczej, niż w przypadku zabójstwa, do którego miało dojść w tym samym budynku w styczniu. Głośna sprawa . Policja i prokuratura były w 24 godziny, wszystko było zabezpieczone. O 6:00 rano pukali do sąsiadów. A tutaj działania pojawiały się ze dwa, trzy dni temu. W porównaniu do morderstwa ze stycznia to nie było za szybkie działanie […] Do tej pory – jest poniedziałek, po godz. 12:00 – mimo wystawienia listu gończego, mimo całej tej sytuacji, nie pojawił się na terenie czy też w budynku żaden np. policjant dzielnicowy. Jest tylko zabezpieczony monitoring. To nieustanny i ciągły ciąg dziwnych reakcji Policji od momentu wypadku na A1 – dlaczego w tak bezczelny sposób manipuluje się opinią publiczną ?



