W polskim prawie organizacja nielegalnego zlotu czy wyścigu aut nie jest uregulowana – donosi policja, która ma często związane ręce aby skutecznie karać badytów drogowych. A takich wyścigów na drogach publicznych w każdy weekend jest mnóstwo: Kraków, Rzeszów, Warszawa, Kielce itp Można powiedzieć, że w każdym większym mieście odbywają się niegalne wyścigi uliczne, które zachęcają potem ludzi do nieprzepisowej brawurowej jazdy na co dzień. Efekty ? Spektakularne wypadki drogowe opisywane w mediach, koszty społeczne zabitych ludzi a nawet rodzin, koszty leczenia i rehabilitacji – za tych drogowych debili płacimy MY sami z naszych podatków.
Jak donosi WP.pl mecenas Paulina Grochowska dość dosadnie pokazała niedoskonałość naszego prawa a w zasadzie dziury w prawie, które nie pomagają policji w walce z niegalnymi wyścigami ulicznymi. Nielegalne rajdy samochodowe mogą być rozpatrywane wg niej według art 86 kodeksu wykroczeń. Każdy przypadek zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym podlega karze grzywny. Stawką jest tu ludzkie życie… a branie udziału w nielegalnych rajdach nie dozczekało się stypizowania w kodeksie karnym.
Brak dobrego prawa uniemożliwia skuteczne działanie policji ?
Nie tylko brak przepisów co do uczestniczenia i organizowania niegalnych wyścigów ulicznych jest tu problemem. Pisaliśmy wcześniej, niska kara pozbawienia wolności za zabicie człowieka – zaledwie 8 lat lub za zabicie paru ludzi – 12 lat na pewno nie przestraszy wielu. Brak przepisu o morderstwie komunikacyjnym o którym pisaliśmy wcześniej. Zwyczajnie nasze prawo jest zacofane i nie aktualne. Zabójstwo komunikacyjne czy inaczej mordestwo jest już w wielu krajach traktowane jako zabójstwo z zamiarem ewentualnym, które traktowane jest normalne zabicie człowieka.


