Mnóstwo przyjezdnych w dużych miastach w Polsce. Niestety od razu reaktuwują się oszuści, którzy pod legalną działalnością okradają nieświadomych klientów.
Jak pisała w mediach Joanna Moro, jej matka zapłaciła 100 zł / 1 km trasy z kierowcą, który zaoferował jej przewóz zamiast taksówki. Firma, która dopuściła się naciągnięcia klientki świadczy usługi przewóz osób a nie usługi taksówkarskie. Twierdzi, że ma na szybie cennik i klienci są świadomi cen za usługi.
Czyste zwykłe naciąganie klientów
100 zł / 1 km to czyste zwykłe pospolite naciąganie klientów. Co robi prezydent Warszawy Pan Trzaskowski z takimi praktykami ? Dlaczego tacy naciągacze wciaż działają na dworcach ? Jak to możliwe, że moga parkować w miejscach zarezerowanych dla taxi ? Czy tak ciężko wprowadzić restrykcje dla firm, które nie są taxi a świadczą takie pokrętne usługi transportowe ?
Naszym zdaniem to czyste zaniedbanie osób tworzących prawo i przepisy. Szkoda, ze za to płacą nieświadomi klienci, którzy w dobrej wierze przyjeżdżają do naszego kraju i pierwsze czego doświadczą to krętactwo i przekęt. Czy o taką wizytówkę Polski nam chodzi ?


