Po sprawach Sebastiana Majtczaka, śmiertelnego potrącenia 9-letniego chłopca przez kierowcę BMW prowadzącego mimo sądowego zakazu oraz wielu innych tragediach drogowych opisywanych przez Niesprawiedliwą Polskę, opinia publiczna po raz kolejny zadaje pytanie: czy wymiar sprawiedliwości rzeczywiście reaguje adekwatnie na najpoważniejsze przestępstwa drogowe?
Tym razem chodzi o tragedię, do której doszło na drodze krajowej nr 74 w miejscowości Wójcin w województwie łódzkim. W zderzeniu trzech samochodów śmierć poniosło dwoje dzieci w wieku 9 i 11 lat, a pięć kolejnych osób zostało rannych.
Nowe ustalenia śledztwa
Początkowo policja informowała, że kierowca Peugeota z nieustalonych przyczyn zjechał na przeciwległy pas ruchu. Po analizie materiału dowodowego i wstępnej opinii biegłego prokuratura przedstawiła jednak zarzuty 28-letniej kierującej Toyotą Yaris.
Według śledczych kobieta:
- podczas zmiany pasa ruchu nie zachowała szczególnej ostrożności,
- nie ustąpiła pierwszeństwa wyprzedzającemu Peugeotowi,
- doprowadziła do zderzenia, po którym Peugeot dachował i uderzył w drzewo.
W wyniku tego wypadku śmierć poniosło dwoje dzieci podróżujących Peugeotem. Sama podejrzana nie przyznała się do winy.
Prokuratura chciała aresztu. Sąd odmówił
Największe emocje wywołała jednak decyzja sądu dotycząca środków zapobiegawczych.
Prokuratura uznała, że charakter sprawy uzasadnia zastosowanie tymczasowego aresztowania na trzy miesiące i złożyła odpowiedni wniosek.
Sąd Rejonowy w Opocznie nie podzielił tego stanowiska. Dziwi fakt kolejnej pobłażliwości sądu w województwie Łódzkim ? Tam wyjątkowo niechętnie karze się bandytów aresztem – i to w przypadkach gdzie kara jest zagrożona wysokim wyrokiem.
Zamiast aresztu zastosowano:
- dozór Policji,
- zakaz opuszczania kraju,
- poręczenie majątkowe.
Oznacza to, że kobieta będzie odpowiadała z wolnej stopy.
Coraz częstszy schemat?
To kolejna w ostatnich tygodniach sprawa, która wywołuje pytania o stosowanie tymczasowego aresztowania wobec osób podejrzanych o najpoważniejsze przestępstwa drogowe.
Na łamach naszego portalu opisywaliśmy już między innymi:
- proces Sebastiana Majtczaka po tragedii na autostradzie A1,
- kierowcę BMW, który – mimo obowiązującego sądowego zakazu prowadzenia pojazdów i wcześniejszego skazania – śmiertelnie potrącił 9-letnie dziecko pod jego domem
- studentki medycyny co zobiła trzech motocyklistów i chodzi na wolności
- liczne przypadki recydywistów drogowych, którzy mimo wcześniejszych wyroków ponownie powodowali tragiczne wypadki.
Każda z tych spraw jest oczywiście inna i wymaga indywidualnej oceny. Łączy je jednak jedno – coraz częściej pojawiają się pytania o skuteczność reakcji państwa na wyjątkowo poważne naruszenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Areszt nie jest karą
Warto przypomnieć, że tymczasowe aresztowanie nie jest formą wymierzenia kary.
Zgodnie z polskim prawem może zostać zastosowane jedynie wtedy, gdy zachodzą ustawowe przesłanki, takie jak obawa ucieczki, matactwa lub groźba popełnienia kolejnych przestępstw. Sam ciężki skutek wypadku nie oznacza automatycznie, że areszt musi zostać zastosowany.
To właśnie dlatego sądy każdorazowo dokonują indywidualnej oceny konkretnej sprawy. Nasuwa się tylko pytanie, dlaczego prawo jest tak pobłażliwe dla podejrzanych, którzy popełnili przestępstwo przeciw życiu, które jest zagrożone wysokim wyrokiem odsiadki ? Przecież areszt wlicza się karę pozbawienia wolności więc z AUTOMATU, osoby zagrożone wieloletnim wyrokiem powinny być w areszcie – nawet jako przestroga dla innych.
Jednocześnie decyzje o pozostawieniu podejrzanych na wolności po tragediach, w których giną dzieci, budzą ogromne emocje społeczne i często są odbierane jako przejaw zbyt łagodnego podejścia wymiaru sprawiedliwości.
Czy potrzebne są zmiany?
Sprawa z Wójcina ponownie uruchomi debatę o odpowiedzialności za najcięższe wypadki drogowe.
Coraz częściej pojawiają się postulaty:
- zaostrzenia odpowiedzialności karnej za rażące naruszenia zasad ruchu drogowego,
- skuteczniejszego eliminowania recydywistów drogowych z ruchu,
- szerszego stosowania środków zapobiegawczych w sprawach, których skutkiem jest śmierć wielu osób.
Czy obecne przepisy są wystarczające? Zdania prawników są podzielone. Nie ulega jednak wątpliwości, że każda kolejna tragedia z udziałem dzieci powoduje spadek społecznego zaufania do skuteczności państwa w ochronie życia uczestników ruchu drogowego.
Komentarz redakcji
Nie znamy jeszcze pełnego materiału dowodowego ani ostatecznej oceny sądu co do odpowiedzialności 28-letniej kierującej. Korzysta ona z domniemania niewinności do czasu prawomocnego zakończenia postępowania.
Jednocześnie trudno nie zauważyć narastającego poczucia bezsilności wśród rodzin ofiar i opinii publicznej. Gdy kolejne tragedie drogowe kończą się decyzjami o pozostawieniu podejrzanych na wolności, wielu obywateli zadaje pytanie nie tylko o odpowiedzialność sprawców, ale również o to, czy państwo wykorzystuje wszystkie dostępne narzędzia, aby skutecznie chronić społeczeństwo i budować zaufanie do wymiaru sprawiedliwości.



