Krzyk, poniżanie, wulgaryzmy i budowanie zależności zamiast pomocy. Reportaż Wirtualnej Polski „Staram się pokonać twojego demona” pokazuje historię pacjentki, która przez ponad dwa lata korzystała z terapii, a dziś twierdzi, że zamiast pomocy otrzymała kolejną traumę. Najbardziej niepokojące jest jednak nie tylko to, co działo się w gabinecie. Problemem jest również pytanie: kto właściwie kontroluje osoby prowadzące psychoterapię w Polsce?
Reportaż Dariusza Farona i Michała Janczury opublikowany 4 września 2026 r. opisuje historię Anny, która korzystała z terapii prowadzonej przez Roberta Barona. Kobieta twierdzi, że podczas sesji terapeuta miał krzyczeć, używać wulgaryzmów, poniżać ją i wywierać na nią silną presję psychiczną. Dziennikarze WP dotarli do nagrań z sesji. Po ich odsłuchaniu współzałożycielka placówki, w której terapeuta przyjmował, zdecydowała o zakończeniu współpracy z nim.
Terapeuta za pośrednictwem pełnomocnika zdecydowanie zaprzeczył zarzutom stosowania przemocy psychicznej. Jego stanowisko jest również przedstawione w reportażu. Pełnomocnik wskazał m.in., że fragmenty nagrań nie pokazują całego kontekstu terapii, a terapeuta jest związany tajemnicą zawodową.
To właśnie tutaj zaczyna się znacznie większy problem.
Pacjent przychodzi po pomoc. Musi zaufać specjaliście
Osoba zgłaszająca się na psychoterapię znajduje się w szczególnej sytuacji.
Często przychodzi do gabinetu dlatego, że sama nie potrafi poradzić sobie z problemem. Może cierpieć na depresję, zaburzenia lękowe, przeżywać kryzys rodzinny, traumę albo mieć myśli samobójcze.
Terapeuta otrzymuje więc dostęp do informacji, których pacjent nie przekazuje nawet najbliższym.
Powstaje ogromna nierównowaga.
Z jednej strony znajduje się osoba szukająca pomocy. Z drugiej – specjalista, który ma wiedzę, doświadczenie i autorytet.
Jeżeli w takiej relacji dochodzi do przekraczania granic, pacjent może nawet nie wiedzieć, że granice zostały przekroczone.
Może myśleć:
„To pewnie element terapii.”
„Może terapeuta wie lepiej.”
„Może to ja źle reaguję.”
„Muszę mu zaufać, skoro chcę wyzdrowieć.”
W opisywanej przez WP historii Anna właśnie w ten sposób miała tłumaczyć sobie zachowanie terapeuty. Jak relacjonuje, z czasem zaczęła nagrywać sesje, ponieważ sama nie była już pewna, czy rzeczywiście dochodzi do zachowań, które odbierała jako agresywne.
209 godzin terapii i pytanie, kto odpowiada?
Według relacji przedstawionej przez WP Anna miała spędzić na sesjach z terapeutą około 209 godzin. Twierdziła, że po kolejnych wybuchach terapeuta łagodniał, a ona sama zaczęła go usprawiedliwiać, ponieważ czuła się od niego zależna.
To pokazuje jeszcze jeden problem.
Im dłużej trwa relacja terapeutyczna, tym większa może być zależność pacjenta od osoby, której powierzył swoje zdrowie psychiczne.
Dlatego system kontroli powinien działać szczególnie skutecznie właśnie wtedy, gdy pacjent jest najbardziej bezbronny.
A przez lata w Polsce ten system był bardzo niedoskonały.
Psycholog, psychoterapeuta – to nie jest to samo
W debacie publicznej często wrzucamy wszystkie te zawody do jednego worka.
To błąd.
Psycholog i psychoterapeuta to nie są pojęcia tożsame.
I właśnie różnica między nimi przez lata powodowała poważne problemy z regulacją rynku pomocy psychologicznej.
Ministerstwo Rodziny wskazuje, że dotychczasowa ustawa o zawodzie psychologa z 2001 r. w praktyce nie funkcjonowała w pełnym zakresie, ponieważ nie został utworzony samorząd zawodowy i organy, które miały prowadzić listy psychologów.
Jeszcze bardziej problematyczna była kwestia psychoterapii.
Państwo przez lata nie posiadało kompleksowej ustawy regulującej zawód psychoterapeuty.
Ministerstwo Zdrowia oraz Ministerstwo Rodziny prowadzą obecnie prace nad zmianą tego stanu. W Sejmie znajduje się projekt ustawy o zawodzie psychoterapeuty i samorządzie zawodowym psychoterapeutów. Projekt przewiduje m.in. zasady uzyskiwania prawa do wykonywania zawodu, rejestrację psychoterapeutów, nadzór oraz odpowiedzialność zawodową.
„Bezkarność” nie oznacza, że terapeuta jest ponad prawem
Trzeba tutaj postawić ważną granicę.
Nie można powiedzieć, że psychologowie albo psychoterapeuci w Polsce są formalnie bezkarni.
Mogą ponosić odpowiedzialność cywilną, karną, a w określonych sytuacjach również zawodową czy dyscyplinarną.
Problem polegał raczej na czymś innym:
pacjent często nie miał prostego, przejrzystego i skutecznego systemu, który pozwalałby sprawdzić kwalifikacje terapeuty, złożyć skargę i doprowadzić do niezależnego postępowania.
I to jest różnica fundamentalna.
Bo jeżeli państwo tworzy zawód zaufania publicznego, powinno jednocześnie stworzyć mechanizm kontroli osób wykonujących ten zawód.
Skarga może zakończyć się… oddaleniem
Historia opisana przez WP pokazuje, jak skomplikowany może być taki mechanizm.
Anna złożyła skargę do Komisji Etycznej Polskiego Stowarzyszenia Psychoterapeutów i Praktyków Psychologii Procesu. Wskazywała m.in. na agresywny sposób komunikacji, naruszenie godności i świadome wzbudzanie lęku. Komisja ostatecznie skargę oddaliła.
Jednym z argumentów było to, że istotne dla sprawy materiały nie należały – według komisji – do odpowiedniego okresu praktyki terapeuty w danej metodzie.
Dla pacjenta może to być kompletnie niezrozumiałe.
Jeżeli człowiek twierdzi, że został skrzywdzony podczas terapii, oczekuje przede wszystkim odpowiedzi na pytanie: czy zachowanie terapeuty było właściwe?
Tymczasem sprawa może zostać uwikłana w pytania dotyczące kompetencji komisji, okresu praktyki, członkostwa w organizacji czy zakresu jej jurysdykcji.
I właśnie w tym miejscu pojawia się poczucie bezkarności.
Nowa ustawa o psychologach. Ale pacjenci muszą jeszcze poczekać
W 2026 r. nastąpiła ważna zmiana.
23 stycznia 2026 r. uchwalono ustawę o zawodzie psychologa oraz samorządzie zawodowym psychologów. Prezydent podpisał ją 12 lutego 2026 r.
Ustawa przewiduje m.in. utworzenie samorządu zawodowego psychologów, Rejestru Psychologów, zasady uzyskiwania prawa wykonywania zawodu oraz odpowiedzialność dyscyplinarną psychologów.
Co istotne, nowe przepisy przewidują również sankcje za udzielanie świadczeń psychologicznych bez prawa wykonywania zawodu. W określonych sytuacjach może grozić za to grzywna, ograniczenie wolności, a w przypadku działania dla korzyści majątkowej lub wprowadzania w błąd – również kara pozbawienia wolności do roku.
Jest jednak haczyk.
Większość ustawy zacznie obowiązywać dopiero 19 maja 2028 r.
Tak wynika z oficjalnych informacji o akcie prawnym.
Czyli system został już uchwalony, ale jego pełne funkcjonowanie jest jeszcze przed nami.
A co z psychoterapeutami?
Tutaj problem pozostaje jeszcze bardziej widoczny.
Ministerstwo Rodziny wprost wskazuje, że równolegle prowadzone są prace nad regulacją zawodu psychoterapeuty. Projekt ustawy znajduje się w Sejmie, a jego założeniem jest m.in. stworzenie systemu nadzoru oraz odpowiedzialności zawodowej psychoterapeutów.
To oznacza, że Polska nadal znajduje się w okresie przejściowym.
Z jednej strony ustawodawca próbuje uporządkować rynek.
Z drugiej – pacjenci korzystają z terapii już teraz.
Czy terapeuta może zniszczyć człowiekowi życie?
To pytanie brzmi brutalnie.
Ale właśnie takie pytania powinny być zadawane.
Psychoterapia ma pomagać.
Jeżeli jednak osoba znajdująca się w kryzysie trafia na specjalistę, który przekracza jej granice, poniża ją, wzbudza lęk albo buduje uzależnienie od siebie, skutki mogą być bardzo poważne.
W reportażu WP Anna mówi o utracie zaufania, poczuciu utraty własnej tożsamości i problemach z funkcjonowaniem po zakończeniu terapii.
Dr Joanna Gutral, psycholożka i certyfikowana psychoterapeutka, po odsłuchaniu nagrań określiła je jako szokujące i oceniła opisane zachowania jako przemoc psychiczną. Jednocześnie należy podkreślić, że jest to opinia ekspertki przedstawiona w reportażu, a nie prawomocne rozstrzygnięcie sądu.
Największym problemem jest brak równowagi
Pacjent ma pieniądze.
Terapeuta ma wiedzę.
Pacjent ma emocje.
Terapeuta ma autorytet.
Pacjent może być w kryzysie.
Terapeuta jest osobą, która ma mu pomóc.
Dlatego standardy powinny być wyjątkowo wysokie.
Nie wystarczy powiedzieć:
„Jeżeli ci się nie podoba, zmień terapeutę”.
To zbyt proste.
Osoba w głębokiej depresji może nie mieć siły na zmianę lekarza czy terapeuty. Może być przekonana, że właśnie ten człowiek jest jej jedyną szansą. Może obwiniać siebie.
Dlatego potrzebny jest system, który będzie chronił pacjenta nawet wtedy, gdy sam pacjent nie potrafi się ochronić.
Polska zaczyna porządkować rynek. Pytanie, dlaczego tak późno?
Nowa ustawa o zawodzie psychologa jest krokiem w dobrą stronę. Rzecznik Praw Pacjenta wskazuje, że nowe przepisy mają zwiększyć ochronę osób korzystających z pomocy psychologicznej, m.in. poprzez zdefiniowanie świadczeń psychologicznych i zasad wykonywania zawodu.
Ale sama ustawa nie rozwiąże wszystkiego.
Potrzebne są również:
- rzeczywista możliwość sprawdzenia kwalifikacji specjalisty,
- jasny system składania skarg,
- niezależne postępowania wyjaśniające,
- realna odpowiedzialność zawodowa,
- możliwość szybkiego reagowania na przypadki przekraczania granic,
- jasne zasady dotyczące psychoterapii,
- ochrona pacjenta przed manipulacją i nadużywaniem przewagi terapeutycznej.
Bo terapia nie może być miejscem, w którym pacjent ma się bać osoby, której zaufał.
To nie jest atak na psychologów
Wręcz przeciwnie.
Większość osób wykonujących zawody związane ze zdrowiem psychicznym prawdopodobnie wykonuje swoją pracę z ogromnym zaangażowaniem i odpowiedzialnością.
Tym bardziej jednak środowisko zawodowe powinno być zainteresowane tym, aby osoby przekraczające granice nie mogły zasłaniać się nazwą zawodu, metodą terapeutyczną czy autorytetem specjalisty.
Dobry psycholog czy psychoterapeuta nie powinien bać się kontroli.
Powinien jej oczekiwać.
Bo kontrola chroni nie tylko pacjenta.
Chroni również uczciwych specjalistów przed tym, aby zachowania pojedynczych osób niszczyły zaufanie do całego zawodu.
Najważniejsze pytanie pozostaje bez odpowiedzi
Historia opisana przez Wirtualną Polskę powinna być więc traktowana nie tylko jako historia jednej pacjentki i jednego terapeuty.
To również pytanie o państwo.
Dlaczego osoba znajdująca się w jednym z najtrudniejszych momentów swojego życia przez lata nie miała pewności, kto kontroluje człowieka, któremu powierzyła swoje zdrowie psychiczne?
I drugie pytanie:
Czy gdyby system działał prawidłowo, pacjent musiałby sam nagrywać własną terapię, aby udowodnić, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami gabinetu?
Odpowiedzialność grup zawodowych za wykonywanie swoich obowiązków w Polsce kuleje – to temat do poprawy: odpowiedzialność urzędnika, prawnika, lekarza, psychologa czy nauczyciela.
Źródło: Dariusz Faron, Michał Janczura, „Staram się pokonać twojego demona”, Wirtualna Polska, 4 września 2026 r.
Redakcja NiesprawiedliwaPolska.pl: Opisane w artykule zarzuty dotyczą konkretnej historii przedstawionej przez Wirtualną Polskę i nie powinny być utożsamiane z oceną całego środowiska psychologów czy psychoterapeutów. Stanowisko terapeuty i jego pełnomocnika zostało przedstawione w materiale źródłowym.



