W Polsce ponad 40 tys rocznie ludzi umiera z powodu smogu – to już udowodniony wiele razy fakt. Czyli więcej niż na COVID-19 z którym tak nasza władza mozolnie walczy. Ze smogiem nie widać zaś nic – trujemy się i umieramy – wszystko jest w porządku. To kolejna patologia naszego życia w tym kraju w XXI wieku.
Smog – temat bardzo popularny szczególnie w zimne dni, gdy się pojawia i czujniki wskazują stężenia PM i Benzopirenu ponad 650 % jak na Śląsku. Ale praktycznie w całym kraju norma jest przekroczona 200-300 %.
Czy smog nam rzeczywiście przeszkadza ?
Sądząc po wynikach wyborów chyba nie. Aktywiści kandydaci do samorządów czy parlamentu nie zdobywają jakoś popularności.
Mimo dość ostrego prawa, nowych przepisów emisyjnych, dotacji na wymianę pieca – nadal wszędzie można spotkać kopciuchy – trujących innych osiedlowych trucicieli.
Dym z palenia śmieci czy miałów i flotów węglowych jest specyficzny, bardzo agresywny i śmierdzący. Widać go gołym okiem – nie trzeba kupować dronów, które i tak nie pomagają w egzekwowaniu prawa.
Dlaczego zatem straż miejska jest tak nieudolna ?
Powodów jest parę:
Wiele samorządów nie chce karać trucicieli – to są przecież wyborcy
Straż miejska to też funkcjonariusze ludzie – żyją w danej społeczności i mają kolegów, chcą żyć w spokoju
Wiele ludzi spala śmieci w nocy , osłona nocy jest idealna bo straż miejska wówczas nie pracuje lub ma ograniczone dyżury
Wystawienie mandatu jest czasami utrudnione – nie można znaleźć nikogo w domu, nie otwierane są drzwi, zamknięte furtki – ogólnie truciciel się odizolował od społeczeństwa
W przypadku smogu mamy dokładnie to samo co w innych przypadkach bezprawia w Polsce. Prawo nie jest egzekwowane, więc nie jest przestrzegane.


